wtorek, 25 lutego 2014

Weekendowe robótki. Weekend needlework.


W weekendy chodzę do szkoły i... szyję. I to dość intensywnie.


W tygodniu jeszcze zrobiłam kolejny wałeczek bum roll z myślą o moim Tudorowym kostiumie. Ten jest o niebo lepszy, niż poprzedni wykonany typowo pod chemise a la reine, a i sama chemiska leży na nim lepiej.












Mimo, że na żadnym balu jeszcze nie miałam przyjemności się pojawić, to wiem, iż kieszeń jest niesamowicie potrzebna i przydatna. Moja jest całkowicie uszyta maszynowo, jestem zbyt leniwa na ręczne haftowanie.
Na środku u dołu powstanie jedynie mój haftowany podpis "Lina".
Powiększona wersja mojego oryginalnego podpisu i tyle. Kieszeni i tak nikt nie ogląda :x



Użyję jej także prawdopodobnie do mojej sukni tudorowej, chociaż w tamtym okresie podobno jeszcze ich nie używano, jednak pamiętam scenę, w której zakochany poeta przybył do jednej ze służek Katarzyny Aragońskiej i powiedział jej, że ma sprawdzić swoją kieszeń. Ona włożyła doń rękę i wyciągnęła list, który za sprawą magicznych sztuczek znalazł się w jej kieszeni. 

Więc ja też chcę mieć kieszeń na magiczne listy.






Udało mi się upolować całkiem sporo bladej, różowej tkaniny, którą niespodziewanie zapragnęłam przeznaczyć na empirkę. Ale, żeby mieć empirkę trzeba mieć i bieliznę z tego okresu.
A więc uszyłam krótki gorsecik. Wykrój opracowałam sama.



Tutaj ubrany jest na normalny stanik, więc wygląda dość śmiesznie :D








Coś co kocham - czyli ręczne nabijanie oczek <3
Chociaż są niepoprawne historyczne, ale kto o to dba! Gdy te się robi o wiele szybciej. Tosz jestem tylko pasjonatką, nie rekonstruktorką ;]




Miałam śliczny materiał, który idealnie pasował na fichu. To, które zrobiłam jest dość mały, nie da rady zrobić z niego pięknego marszczenia na dekolcie, ale prawdopodobnie jeszcze dziś powstanie druga wersja, już bardziej obszerna.







Tak, to fichu i już skończona, również uszyta w weekend empirka ;D


Wykrój na empirkę niestety również robiłam sama na siebie, bo nie udało mi się znaleźć odpowiadającej mi wersji. Z rękawami był największy problem. Od zawsze i na zawsze ;(
Dlatego w większości moje rękawy to bufki, łatwiejsze w konstrukcji :D




Sukienka z okresu regencji już wczoraj była ze mną na zdjęciach (choć nie miała jeszcze podszytego dołu, dokończyłam go dopiero wczoraj), także na dniach powinna pokazać się tu w lepszej jakości ;) 

4 komentarze:

  1. Jaka ładna ta empirka :)
    Całkowicie rozumiem Twój stosunek do rękawów :D Od bufek jeszcze lepsze są te krojone w całości z resztą bluzki/góry. Popularne w epoce edwardiańskiej, do lat 20. XX. Nie bez przyczyny jest to moja ulubiona epoka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaaa, to muszę spróbować uszyć sobie taką chociażby bluzkę ;o I dziękuję ;)

      Usuń
  2. Robótki? :O Gdyby tak wyglądały moje robótki... Ech :D Masz tempo! Też mam zamiar zabrać się za nową empirkę, w hurtowni widziałam dzisiaj cudną bawełnę wyszywaną na dole. Pozostaje tylko okraść bank i szyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasem jak już usiądę w moim kąciku do szycia to prócz biegania po kolejną herbatę prawie wcale się stamtąd nie ruszam ;D
      Hah, no niestety pieniądze z nieba nie spadają, a mogłyby!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...