czwartek, 11 września 2014

Co robię, gdy nie żyję.

Co robię, gdy nie żyję? Wstaję o 4:30 do pracy, albo wracam do domu po 23:00, biegam na foteczki, bo lubię modelkować, szyję gorsety i inne bzdety, suknie, wianki. Na szczęście pracę już skończyłam <3 I wcale nie jestem przez to bogatsza (studia, studia, nieodwzajemnione loff </3).

Tak naprawdę to próbuję troszkę rozkręcić szyciowy biznes. Zmieniam nazwę (jak widać), próbuję uporać się z dylematami, wszystkimi trudnościami, a w między czasie szyć, pozować i kochać. Mam nadzieję, że teraz uda mi się opisywać tu z osobna każdy najmniejszy projekt, historyczny, jak i całkiem współczesny.

Udało mi się troszeczkę połączyć dwie pasje - szycie i pozowanie, jakby nie patrzeć i to, i to ma w sobie coś ze sztuki. Część sukni i gorsetów ma przeznaczenie sesyjne.

Czeka na mnie jeszcze około 5m czerwonego woalu, z którego ma powstać suknia do sesji podwodnej, milion metrów koloru ecru, pełno projektów w zeszycie, jeszcze więcej w głowie. Oby się udało.

Tymczasem troszkę roboczych zdjęć.

Jak widać kształt góry całkiem historyczny ;D

Średnie zdjęcie, ale pokazuje możliwości tej prostej sukni.




Piękny butelkowy welur <3 Na mnie troszkę duży - przeznaczony na sprzedaż.



Kolejny model z tej samej tkaniny. Z przodu haft, w środku każdego kwiatka mały koralik.






Już kilka miesięcy próbuję skończyć ten gorset. Usztywniony trzciną.






Wracam do pracy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...