wtorek, 18 listopada 2014

Neckclothitania. Szyjemy krawat.

Przygotowania do Balu Listopadowego trwają w najlepsze. Jak większość wie wybieram się do Warszawy ze swoim chłopakiem, a i on nie może pozostać gorszy i obszywam również jego.


Koszula, spodnie, frak, cylinder i krawat, czyli neckcloth.

Krawaty noszone w latach 30' XIX wieku troszkę się różniły od tych współczesnych.


Rycina z 1818r.



























Krawat, który ja wykonałam ma ok 210cm - tak, mnie też zszokowała ta długość, gdy przeczytałam, że powinien mieć 60-80 cali, ale, by obwiązać go dwa razy wokół szyi i  zrobić jeszcze kokardę potrzeba naprawdę długiego krawata. Ma ok. 10-11 cm szerokości i uważam, że to jest wystarczająca szerokość, gdy wiążemy krawat dwa razy wokół szyi.




Prezentuje się tak:




Zaczęłam od zszycia dwóch kawałków materiały o długości ok. 210cmm i szerokości 11,5cm. Brzegi ścięłam tak, jak na zdjęciu niżej:




Z jednej strony krawat został zszyty, z drugiej nie, by wywinąć go na prawą stronę.





Rozprasowałąm szwy, by wszystko lepiej się układało:




Tak wygląda krawat tuż po wywinięciu na prawą stronę:



A tak, gdy został uprasowany:




Wystarczyło już tylko ręcznie zszyć koniec:





A tak wygląda po zszyciu:





Czy tylko mi kojarzy się to ze stułą księży? o.O





W trakcie wiązania:




I gotowe:





Koszt: 2zł


Linki pomocne w szyciu krawata:
- http://janeaustensworld.wordpress.com/2009/03/21/the-art-of-tying-the-cravat/
- http://teainateacup.wordpress.com/2012/05/22/my-mr-knightley-making-a-neckcloth/
- http://teainateacup.wordpress.com/2012/06/02/my-mr-knightley-tying-a-cravat/





A przygotowując się do balu doszłam do takiego wniosku. Wrzucić to wszystko do miksera i ta-dam!

piątek, 14 listopada 2014

Różany fiolet

Szybki post na temat gorsetu, który powstał kilka dni temu.  Ma on 20 cali, waist tape, underbusk, panel na plecki. Klientka dała mu bardzo duża swobodę co do wyboru tkanin, wiedziałam jedno - z przodu i z tyłu mają być róże na czarnym tle.

Lubie to, gdy gust klienta odpowiada mojej estetyce ;)
















poniedziałek, 10 listopada 2014

O gorsetach mowa. Trochę podstaw, trochę teorii.

W DOBRZE DOBRANYM, SKROJONYM I USZYTYM GORSECIE NIE POJAWIAJĄ SIĘ PROBLEMY Z ODDYCHANIEM LUB INNY DYSKOMFORT.
Jest to największy mit, który nieustannie krąży wokół gorsetów.
Jeśli masz problemy z oddychaniem, źle się czujesz, gorset zbyt mocno ściska, lub gdzieś się wbija, lub uwiera - jest źle dobrany (kupny), lub uszyty/skrojony (jeśli same szyłyśmy).

Nie ma sensu miażdżyć sobie bioder, lub żeber - kości nie zredukujemy.
Jest to bardzo ważna kwestia, ponieważ pomiędzy kośćmi biodrowymi a ostatnim żebrem nie ma nic prócz narządów wewnętrznych i właśnie to miejsce jest najbardziej ściśliwe i zdolne do redukcji. Możemy odjąć sobie nawet i 15cm w tym miejscu i nie odczuwać dyskomfortu jeśli zostawimy odpowiednie miejsce na biodra i żebra.


Im więcej tkanki tłuszczowej - tym łatwiej o redukcję. Tak, to prawda, że tkanką tłuszczową z łatwością można manipulować, jednak jeśli ktoś jest bardziej kościsty, to łopatologicznie rzecz biorąc - nie ma czego ściskać, ponieważ tuż pod skórą są kości i narządy ;)


Gorsety należy też stopniowo przyzwyczajać do naszego ciała, nosić po kilka godzin dziennie i stopniowo wiązać się coraz mocniej. Tak jak z butami - musimy je rozchodzić ;)

Od siebie, bardzo subiektywnie dodam także, że osobiście nie odczuwam większej różnicy w użyciu solidnych plastikowych fiszbin oraz tych stalowych. Utarło się stwierdzenie, iż plastikowe fiszbiny nie są w stanie zagwarantować nam takiej redukcji i wytrzymałości, jak te metalowe. Zawdzięczamy je głownie dzięki chińskim gorsetom-tubom (gorset, w którym wszystkie panele są prostokątami, lub są zbliżone kształtem do prostokąta), w których właśnie używane są fiszbiny z plastiku. Ale jeśli gorset ma dobrze dopasowany wykrój to ja osobiście nie odczuwam większej różnicy podczas użytkowania. W większości moich gorsetów (nawet tych historycznych) użyłam fiszbin plastikowych.



Kilka bardzo ważnych kwestii związanych z szyciem gorsetu nie tylko historyczego:

1. Dokładne odrysowanie wykroju i wycięcie. O ile w spódnicy, czy staniku sukni te 2cm nie grają aż tak dużej roli, tak przy szyciu gorsetu jest to naprawdę ogromna różnica. Gorset może wyjść z jednej strony zbyt krótki/długi, lub z jednej strony redukować mniej, lub więcej i być po prostu krzywy.

2. Robienie mock-upu. Jeśli szyjesz swoje pierwsze gorsety zawsze rób wersję próbną, by nie zmarnować pięknego materiału, bo o ile busk i fiszbiny odzyskasz, tak materiał i oczka już niekoniecznie. Gdy w końcu uda Ci się stworzyć wykrój dopasowany do Twojej sylwetki wersje próbne nie będą już potrzebne. UWAGA: przy szyciu gorsetów historycznych ZAWSZE należy szyć wersję próbną, by ustalić miejsce, w którym ma być talią (kobiety dawniej różniły się nieco budową ciała, a poza tym gorset jest indywidualną częścią garderoby i każdy ma zupełnie inny typ sylwetki), jak ma być długi, szeroki oraz by dopasować go w biuście.

3. Panel na plecy - by nie było brzydkiej przerwy między sznurowaniem, gołego ciała, marszczącej się skóry i by nie podrażnić skóry pleców wiązaniem.





4. Underbusk/panel pod buskiem - dzięki niemu nie prześwituje nam bluzka, czy też goła skóra (choć nie powinno się nosić gorsetu na gołą skórę, ponieważ gorsetów nie powinno się prać, a poddawać jedynie ręcznemu czyszczeniu).








5. Waist tape - bardzo ważna część w gorsecie, umieszczona jest w strategicznym miejscu, które jest najbardziej narażone na pęknięcia szwów, czy rozciąganie materiału - talia. Właśnie dzięki umiejscowieniu nierozciągliwej taśmy w najwęższym miejscu naszego gorsetu unikniemy stopniowego rozciągania materiału o raz puszczania szwów.









6. Szwy - w gorsetach im więcej, tym lepiej. Wzmacniają cała konstrukcję. W gorsetach szytych przeze mnie w miejscu łączenia się paneli są aż 4 szwy, by wytrzymać napięcie.


7. Oczka - powinny być mocno nabite, a materiał rozpychany, nie wycinany (nie daj borze lesisty dziurkaczem!), ponieważ w trakcie używania mogą zacząć się pruć, siepać, wychodzić, a same oczka wypadać.

zródło: http://www.blog.czerwony-mlyn.pl



8. Busk/haftki - jestem zwolenniczką łatwych zapięć z przodu. Naprawdę ułatwia to samodzielne sznurowanie naszego gorsetu. Warto również wzmocnić busk/bryklę (w języku polskim istnieje odpowiednik angielskiego 'busk'), a zwłaszcza haftki.





9. Magiczne miejsce pozwalające na większą redukcję: jak wspomniałam już wcześniej nie ma sensu na siłę się ściskać w żebrach, skoro odrobinę niżej znajduje się miejsce, które pozwoli nam na zmniejszenie naszego obwodu bez bólu i płytkiego oddechu.


10. Dwie warstwy materiału: w zupełności starczą, ba! starczyłaby nawet jedna, lub wcale, ale na razie nie wydziwiajmy ;) (oczywiście istnieją gorsety szyte z jednej warstwy materiału, lub z samymi tunelami na fiszbiny, ale skupmy się na podstawach). Warstwa spodnia powinna być z mocnego materiału o gęstym, grubym splocie, nie powinna się rozciągać, preferowany jest drelich. Wierzchnia może być elastyczna, cienka, lub równie mocna, jak spodnia. Jeśli wybierzemy materiał o słabym splocie, lub mocno elastyczny warto go podkleić fizeliną.



Mamy za sobą już uproszczoną wersję teoretyczną, w której skupiłam się na głównych aspektach użytkowania i szycia gorsetu. Poniżej podam przydatne linki, tutoriale i tricki.

- jak wszyć busk: klik i klik
- jak zrobić underbusk/panel pod buskiem: video (polecam obejrzec inne filmiki Lucy) i tutorial (choć przyznam szczerze, że ja wykonuję to zupełnie inną metodą, ale o tym później)
- prosty wykrój na gorset typu underbust: klik - krok po kroku w języku polskim
- jak dodać waist tape/taśmę wzmacniającą w talii: klik  i video (choć ja również robię to inną metodą)


Mam nadzieję, że choć trochę to pomoże osobom początkującym i tym, które nie wiedzą, jak się zabrać do szycia gorsetu tego całkiem współczesnego, jak i tego historycznego ;)

wtorek, 4 listopada 2014

Purpurowa jagoda z koronką

Gorset szyty na zamówienie dla klientki.
Posiada waist tape, dwie warstwy materiału, underbust, podwieszany panel na plecy.
Mam nadzieję, że wkrótce otrzymam zdjęcia na klientce ;D
Jeśli ktoś również chciałby jakiś gorsecik to zapraszam.










Poniżej mały domek dla gorsetu, żeby nieużywany nie zniszczył się gdzieś w szafie, ale też nie zakurzył, ponieważ gorsetów nie można prać. Zalecane jest ręczne czyszczenie ściereczką na mokro.

















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...