czwartek, 4 grudnia 2014

Round gown - konstrukcja


Pewnego dnia chodząc po second handach natknęłam się na piękną zieloną zasłonę. Pierwsza myśl: ale to będzie cudowna tudorowa suknia! Oczywiście kupiłam, wróciłam do domu i przeglądając różne strony i blogi natknęłam się na tę suknię:





Pobiegłam szybko do szafy z materiałami i porównałam:




I już chyba oczywistym stało się, co powstanie z tego materiału :D

Przeszperałam internet w celu znalezienia jakichś innych zdjęć tej sukni. I znalazłam na livejournalu jakiejś rosyjskiej blogerki zdjęcia tyłu i detali. Kocham rosyjskie internety <3





Na tym zdjęciu pięknie widać, ze cały tył jest jednoczęściowy.



Buciki do kompletu, a poniżej detale:








A tu link do eksponatu w Met: klik




A teraz czas na trochę zdjęć konstrukcyjnych. Jest to moje pierwsze (oprócz chemise a'la reine) do sukni z drugiej połowy XVIII wieku. Już wiem, co następnym razem (tak! już niedługo kolejna) inaczej.

Skorzystałam z wykroju Norah Waugh na anglezkę.

Jeśli ktoś potrzebowałby tego wykroju na stanik sukni to mogę podesłać, wystarczy powiększyć w trakcie drukowania o 440-450%.





Tu już gotowy wykrój po uszyciu wersji próbnej stanika oraz dopasowaniu. Na szczęście wiele nie musiałam zmieniać :)




Następnym krokiem było naniesienie wykroju na materiał. Round gown tył stanika ma połączony ze spódnicą fabrycznie, co oznacza, ze jest w jednym kawałku. Trzeba skroić stanik i spódnicę razem.
Tak mniej/więcej to wygląda:

Poszczególne panele są od siebie oddalone, by spódnica mogła tworzyć fałdy.
Na zdjęciu niżej widać dokładnie jak oddalone są od siebie poszczególne części. Obszyłam je, by materiał mi się nie przesuwał, ponieważ szyłam od razu z podszewką - efekt lenistwa, bo zasłona miała już warstwę spodnią :D




Po zszyciu i obcięciu niepotrzebnego zapasu materiału tył stanika prezentuje się tak:




I od strony zewnętrznej:




W między czasie rozprasowałam i obszyłam zapasy szwów wewnątrz stanika, a także wszyłam przednią część i ramiączka. Nie mogąc się doczekać efektu końcowego prowizorycznie poupinałam na manekinie spódnicę.






Następnym krokiem było upięcie nadal luźnego materiału, który został pomiędzy stanikiem a spódnicą. Plisy maszynowo doszyłam do stanika.






 A tak wyglądała suknia na prawej stronie:
Obszyłam tu górę i dół stanika, podszyłam ręcznie tylny brzeg i ramiączka od strony szyi. Gdzieś w tym momencie do tylnej części spódnicy doszyłam część przednią - prostokąt, wszystko mierzyłam na oko, ponieważ dół będę podszywać w ostatnich etapach.






W kolejnym etapie szycia round gown ręcznie wszyłam taśmę w talii w tylnej części spódnicy.
Koshka pięknie obrazuje jak to w ogóle ma działać: link






I zawiązane na manekinie:




Na zdjęciu poniżej widać już w połowie wszytą taśmę w przedniej części spódnicy. Część frontowa posiada zwykłe plisy, a część, która będzie znajdować się po boku (na biodrach) plisy kartridżowe - choć nie wyglądają to zapewniam, ze takie są :D Pospłaszczałam je trochę wszywając do taśmy, by nie miały takiej objętości. 






Zawiązany tylko tył spódnicy:




Już prawie gotowa spódnica prezentuję się tak:


Janusz ma "nieco" większy biust niż ja i niestety nie do końca mieści się w sznurówkę ;)
Spódnica po bokach od góry ok. 18cm jest otwarta, by można ją było swobodnie zakładać i sięgać do kieszeni.



Nawet nie wiem czemu przednia część stanika jest odgięta do tyłu - pewnie mi w czymś przeszkadzała ;D




A tu już bardzo prowizorycznie upięty stanik - tak, jest za mały na Janusza :D





Wnętrze nie wygląda zbyt pięknie, ale chciałam spróbować tego sposobu podszywania podszewką i średnio mi się spodobał. Chyba będę mało autentyczna historycznie i podszewkę będę w każdej sukni niezależnie od datowania wszywała do staników osobno ;)




Mam nadzieję, że ten post troszkę rozjaśnił działanie round gown. Przyznam szczerze, że sama miałam lekki problem i musiałam troszkę pogłówkować. Zdecydowałam się pokazać proces tworzenia, bo sama wiem, jak bardzo to potem pomaga kolejnym osobom w uszyciu danego stroju. 
W najbliższym czasie pojawi się na pewno jeszcze jeden post takiego rodzaju. Zdradzę, że po ok. dwóch tygodniach poszukiwań w czeluściach internetu znalazłam zaledwie 2-3 osoby, które w jakikolwiek sposób pokazały, jak poradzić sobie z frakiem z początku XIX wieku :D



A moją round gown czeka jeszcze wszycie rękawów (czekają gotowe), zrobienie angażantów, wszycie haftek i podszycie dołu spódnicy. Wish me luck :D




Linki pomocne w uszyciu:
- http://www.koshka-the-cat.com/blue_linen.html
- http://kostiumiglanitka.blogspot.com/2014/02/round-gown.html
- http://www.pinterest.com/Korsena/round-gown/
- http://fashionablefrolick.blogspot.com/2012/08/threaded-bliss_7.html

9 komentarzy:

  1. Świetny post!! Bardzo dziękuję Ci za pokazanie etapów pracy. Co prawda w tej chwili mało co rozumiem, ale to kwestia tego, że nie zabrałam się jeszcze za szycie takiej sukni :P Ale planuję.
    Materiał trafiłaś IDEALNY!!! I jeszcze super, że masz go wystarczającą długość. Nie mogę się doczekać na zdjęcia w gotowej sukni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Moje tłumaczenie może być też nieco toporne i niedokładne, ale uważam, że lepsze to, niż nic :D
      Co do wystarczającej ilości materiału to tak nie do końca, bo aby starczyło na rękawy musiałam zszyć dwa kawałki, ale gdy się o tym nie wie to nawet nie widać, że z tyłu na rękawach jest szew :D

      Usuń
  2. O BOŻE KOCHAM CIĘ ZA TEN POST!!!! Ja zawsze tak strasznie kombinuję i się wściekam, że tyle rzeczy nie wychodzi jak bym chciała, bo krawcowa to ze mnie raczej marna i wszystko u mnie jest takie "na oko"... I faktycznie ciężko znaleźć jakiekolwiek instrukcje w necie. Aż nabrałam ochoty na uszycie round gown xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie też marna krawcowa, nie przejmuj się :D Też bardzo wiele rzeczy robię na oko :) Round gown urzekła mnie swoją prostotą, nie ma zbędnych bawetów, falbanek, zakładek, a i tak jest śliczna :D

      Usuń
    2. Ren, to Ty jesteś z Poznania??????
      Ludwik August

      Usuń
  3. Wow, zadziwia mnie twoje tempo pracy, jednego dnia zaczynasz, a następnego masz już prawie całą suknię gotową :P Im dłużej patrzę na ten materiał tym bardziej mi się podoba <3 I wgl jestem strasznie ciekawa końcowego efektu! Planujesz też mankiety i fichu jak na "stylówie" z muzeum? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, podkręciłam obroty w maszynie to szybciej szyje B] Efekt końcowy już prawie, prawie. Aktualnie jestem na etapie podszywania dołu spódnicy, angażantów (te mankiety), a fichu powinnam mieć gdzieś w szafie :) Chociaż bardziej podoba mi się ta stylóweczka z pierwszego zdjęcia, ma jedynie u góry wystającą koronkę/falbanki i angażanty :)

      Usuń
  4. jestem pod "niewymownym" wrażeniem Twoich zdolności !!!! Kiedyś zamówię u ciebie habit a la francaise, i wiem, że na pewno coć takiego uszyjesz :)
    Ludwik August

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję :) Uszyć uszyję, gorzej z haftowaniem :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...